![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() |
glupi-facet bloguje...2008-06-10 11:49:27notka kontrolna Pragnę poinformować wszystkich że pogłoski o tym że rozwaliłem się gdzieś wyoko w górach okazały się nieprawdziwe;) Eeee... tak bez sensu sobie piszę bo jak nic nie będę pisał to zamkną mi bloga. skomentuj (2) 2007-08-10 08:21:50 Latanie Chorwacja Na początku września jadę latać na Chorwację. Pogoda w Polsce w tym sezonie mnie dobija, prawie nie ma warunków aby polatać :( Trzeba więc gdzies wyjechać. Mam w końcu własny aparat, porobię więc trochę fotek i filmików ;) Mam zamiar oastro ćwiczyć przeloty w góach. skomentuj (0) 2007-04-04 18:22:00 Grecja, latanie :D Tak, tak sezon już rozpoczęty. W ubiegłą niedzielę zrobiłem pierwsze loty ze startem za holem pod Wawą. Pięknie było. Wiaterek akurat, słoneczko i lekka termika. Troszczkę się pobujałem ale i tak zazdrościłem latającemu w pobliżu bocianowi że o niebo lepiej ode mnie wyczuwa termikę. A teraz uwaga Już 13 kwietnia jadę z grupą lataczy polatać w Grecji :D:D:D Będzie pięknie :D Spróbuję, może uda mi się przesyłać na bieżąco notki z fotkami przez komórkę. Uffff… trzeba jeszcze drobne uzupełnienia w sprzęcie zrobić. skomentuj (5) 2007-04-04 08:02:28 Zielony mosteczek Tak mnie dzisiaj rano naszło w czasie jazdy do pracy Jedna refleksja nad historią budownictwa mostowego, jedna refleksja nad zasadnością państwowych wydatków budżetowych i jedno pytanie z zakresu biologii, a dokładniej mówiąc z zakresu właściwości naszej rodzimej flory, A wszystko przez to, ze nie wiedzieć czemu przyszła mi do głowy pewna stara piosenka ludowa śpiewana do tej pory na niektórych wiejskich weselach zaraz po „Głębokiej studzience”, „Jak szybko mijają chwile” i „Hej sokoły” Przyśpiewka ta ma następującą treść: „Zielony mosteczek ugina się, Zielony mosteczek ugina się trawka na nim rośnie nie sieka się Trawka na nim rośnie, nie sieka się” I tutaj nasuwają się następujące refleksje: Refleksja nad budownictwem mostowym: Dlaczego to mosteczek się ugina ? Czyżby już w odległych czasach powstania tej piosenki nasi budowlańcy odwalali fuszerkę i przywłaszczali sobie część materiałów budowlanych przeznaczonych na inwestycję mającą na celu poprawienie komfortu życia społeczności lokalnej ? Nie podejrzewam aby było to zamierzone działanie inżynierskie lub nowatorska konstrukcja mostowa. Refleksja nad zasadnością wydatków budżetowych. Skoro na moście rośnie trawka (która na dodatek się nie sieka – ale o tym za chwilę), to oznacza to, że mostek był używany sporadycznie. W takim razie, inwestycja w postaci przeprawy mostowej nie miała uzasadnienia ekonomicznego a co za tym idzie już wtedy czynniki państwowe trwoniły nasze pieniądze z podatków. No i wreszcie pytanie z zakresu biologii ojczystej. Co to kurwa znaczy, że trawka się nie sieka ? Że co ? Że nie można jej skosić, posiekać i skarmić królików ? (to w pewnym sensie tłumaczyło by fakt porastania trawy na moście. No cóż, będę musiał jakoś przeżyć dzisiejszy dzień bez odpowiedzi na powyższe zagadnienia problemowe. O dalszym rozwoju choroby będę uprzejmie donosił w następnych wpisach. skomentuj (5) 2007-03-29 17:06:45 Prostolinijny Gość - Ależ proszę pana !!! Tak nie można ! Pan Prezes baaardzo zajęty. Krzyk sekretarki był niemalże rozpaczliwy. Próbowała sumiennie wykonać polecenie Prezesa aby nikt mu nie przeszkadzał. Prezes słysząc krzyki szybko schował szklankę i świeżo napoczętą butelkę wódki „Duchowe kropidełko”. Bogobojny był z niego człowiek i nawet jeśli grzeszył nadużywając alkoholu to przynajmniej starał się aby jakąś świętobliwą nazwę ów trunek miał. Właśnie w chwili gdy zatrzaskiwał szufladę z impetem otworzyły się drzwi do gabinetu. Wejście jak Rejtan zastawiała sekretarka, a że słusznej była postury i tuszy to i to zastawianie dobrze jej wychodziło. Prezes z dumą obserwował jej pełne determinacji poczynania - ooo kadrę pracowniczą mamy właściwie dobraną - pomyślał. Przyszło mu nawet do głowy, że jego sekretarka nadawała by się na bramkarza w drużynie hokejowej. Zza jej obszernego ciała widać było jakąś małą, czarną, kręcącą się postać. Jakiś jegomość próbował wedrzeć się do gabinetu, a to z lewej, a to z prawej, podskakiwał a nawet próbował robić dryblingi piłkarskie. Wyglądało to dosyć komicznie i na niewiele się zdało ponieważ sekretarka swoim obszernym ciałem zasłaniała prawie całe światło drzwi. W końcu gość zdenerwował się. Zwinął dłoń w pięść i walnął na oślep z okrzykiem - Won suko, ja tu w sprawie wielkiej wagi z prezesem muszę się widzieć ! Kobieta jęknęła, skuliła się i w takiej pozycji wróciła do sekretariatu. Zdążyła jeszcze tylko wyszeptać - przepraszam panie prezesie ale sam pan widzi …. Mam nadzieję, że nie będzie miał mi Pan za złe jeśli zemdleję. Mówiąc te słowa osunęła się na podłogę zahaczając o pelargonię i paprotkę stojące na krawędzi biurka. Uderzając głową w ścianę zrzuciła oprawiony w ramkę list od pracowników o treści: „Prezes, prezes o ho ho, niech nam żyje że ho ho” podpisano „Wdzięczny kolektyw produkcyjny i administracyjny”. Niemalże spełniło się jej marzenie o odejściu z tego świata w czasie służby prezesowi. Z jednej strony głowy paprotka, z drugiej pelargonia a na piersiach peam pochwalny dla Prezesa. - Ależ szanowny Panie ! Tak nie można ! Cóż to za zachowanie, żeby tak starszą kobietę, z pięści, w podbrzusze ! - Proszę mi wybaczyć ale sprawa z jaką do Pana przychodzę wielkiej wagi jest i zwłoki (nawet sekretarki) niecierpiąca. Mamy niewiele czasu i na konwenanse tracić go jest wielce nieroztropne. Nachalny gość mówił nieco staroświeckim językiem z lekkim francuskim akcentem. Był wyjątkowo niski i gruby. Wydawało się ze oba wymiary to znaczy wysokość i szerokość ma takie same. Ubrany był w czarny urzędniczy uniform, nieco już wysłużony, z nienagannie białą koszulą i czarnym, zadługim krawatem wystającym mu spod marynarki niemal do kolan. W ruchach był oszczędny i jak by „kanciasty”. - no już dobrze, dobrze – proszę siadać – odparł spokojnie prezes. Nauczył się przez wiele lat negocjacji z radą pracowniczą, że raptusów i wariatów trzeba spokojnie wysłuchać a następnie sprytnie „odwrócić kota ogonem”. Jak do tej pory ta taktyka sprawdzała się w 100 % a prezes cieszył się powszechnym uznaniem wśród załogi pracowniczej. - Nie ! nie będę siadać ! Postoję, takie moje zadanie. Postoję. - Proszę wybaczyć ale nie rozumiem – rzekł Prezes siadając - w czym mogę Panu pomóc ? Może chce nam Pan coś sprzedać albo kupić ? My zawsze chętnie, tylko wiecie, centrala cały czas budżet nam obcina ale szansa zawsze jest. Może by w takim razie udał się Pan do zaopatrzenia albo marketingu ? - żadnego marketingu ! Tylko nie to ! Niech mi Pan nawet nie wspomina o marketingu. Nasz marketing za przeproszeniem dał dupy tak że aż mi wstyd. Już chyba bezpowrotnie jesteśmy straceni u Anglosasów. Całe USA, Wielka Brytania, Australia i kilka innych pomniejszych krajów stracone ! Nieodwracalnie chyba. - w takim razie czym mogę Panu służyć ? odparł nieco zbity z tropu Prezes. Nieoczekiwany gość jak by tylko na to czekał. Zrobił pewien grymas twarzy który przy odrobinie dobrej woli można by odczytać jako uśmiech. Rozpostarł obie ręce, obrócił dłonie w nadgarstku, zrobił szpagat – najpierw podłużny a następnie poprzeczny, zwinnie wstał nadal z rozpostartymi rękoma, zachowując idealną sztywność i wyprostowanie ciała padł krzyżem na podłogę aż zadudniło - o rany – jęknął prezes - ale przypierdolił - dodał w myślach aby głośnym wymówieniem przekleństwa zbytnio swego bogobojnego wizerunku nie nadszarpnąć. Gość szybko wstał i znowu stał przed biurkiem prezesa w idealnie wyprostowanej pozycji. Był z siebie wyraźnie zadowolony. - i co ? zapytał - nooooo niczego sobie, ale musiało to Pana bardzo zaboleć. - eee co tam ból, tu sprawa się liczy. - cały świat w mroku, nigdzie nadziei, z nikąd pomocy, upadek obyczajów, alkoholizm, prostytucja, ateizm, alienacja, relatywizm i koleje żelazne ! Obywatele zagubieni ! Nie wiedzą jak żyć, co jest ważne a co nie, a Pan mi tu z bólem wyjeżdża. - no niby tak …. ale ja przyznam się niebardzo rozumiem. - Jak to W tym momencie gość ponownie obrócił dłońmi w nadgarstku …. Prezes już wiedział co będzie dalej. Postanowił szybko zareagować bo jeszcze jakiegoś wstrząśnienia mózgu gość dostanie albo uszkodzi mu świeżo położone linoleum, a fundusz remontowy na ten rok już cały wyczerpany. - już wiem ! - szanowny panie już wiem ! – prezes desperacko próbował coś wymyśleć aby nie dopuścić do kolejnego pokazu. Ciąg dalszy nastąpi. Mam nadzieję niedługo. Jeśli macie ochotę to można w komentarzach wpisywać wasze domysły co o dalszego rozwoju sytuacji. Co wymyśli prezes ? Ciekaw jestem czy ktoś się domyśli ;) skomentuj (2) 2007-03-02 08:39:58 Może nie. A może nie ma mnie. Może nie. A może jestem snem pianego starca z siwą brodą. Być może. Ale kto śni starca ? Pianego. Z brodą. Siwą. Może ja ? Nie może być. skomentuj (3) 2007-02-09 03:34:53 Myślałem Myślałem, że z wiekiem lepiej będę rozumiał świat i siebie. Miałem też nadzieję, że to zrozumienie przyniesie akceptację rzeczywistości w której przyszło mi żyć i pogodzenie się z sobą. Myliłem się. Rozumiem świat i siebie lepiej, ale to czego się dowiedziałem nie jest miłe, nie łatwo to zaakceptować, nie ma ukojenia i jest coraz gorzej. Czasami marzę tylko o jednym. Aby ktoś głęboko spojrzał mi w oczy i powiedział: rozumiem twój ból, rozumiem twój strach, rozumiem twoją samotność i aby naprawdę rozumiał. Wiem jednak, że nie potrafię przekazać tego co myślę i co czuję. Będę jednak próbował. skomentuj (6) |
|